Szwajcarski ser i czeski film

Nie wiem czy pamiętacie, ale obiecana była moja relacja ze startu w Otillo Engadin. Kilka razy podchodziłem do tematu. Kilka razy go pisałem. Kilka razy zmieniałem. Za każdym razem było coś nie tak. Sporo czasu zajęło mi przeanalizowanie i zrozumienie co tak naprawdę stało się na trasie w Szwajcarii.

Szwajcaria – piekny zbieg. A tak na prawdę to cisza przed burzą

Nadal nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić co poszło nie tak. Podejrzewam, że wiele różnych czynników miało wpływ na to, że podczas wyścigu niemal wszystko było wywrócone do góry nogami. Nasze mocne strony gdzieś znikły i pozostały puste dziury, jak w serze. Zaplanowana taktyka – nie wypaliła. Mocne pływanie – było ciężko jak diabli. Mocne zbiegi – truchtaliśmy. Równe tempo na płaskim – wyszła sinusoida od marszu po założone tempo. No i podbiegi/podejścia – miały być na przetrzymanie, a wychodziły nam najlepiej.

Jak wyglądał nasz start świetnie opisała Zuza, która moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie, za to, że była w stanie zebrać siły i po pierwszym przemarznięciu wrócić na trasę. Takiej wytrwałości, wewnętrznej siły i motywacji to ze świeczką szukać.

Cierpliwość. Trzęsawka. TEAM Fot. Otillo

Tak, był smutek kiedy zeszliśmy z trasy. Czy byłem zły? Nie! Był to nasz najważniejszy start w sezonie, który nam się nie udał. Jestem przekonany, że gdyby nie korelacja wielu zdarzeń to walczylibyśmy w pierwszej dziesiątce MIX. A gdyby dodać jeszcze „dzień konia” to … kto wie 😊 Na szczęście pozostał tylko wielki niedosyt, który z pewnością doda sił i motywacji na start w przyszłym roku. Kwestie techniczne trasy bardzo ciekawie opisali FallIntoSwimrun.

Meta Otillo Engadin Fot. Fall Into Swimrun

Bluebirdsy jednak się tak łatwo nie poddają! Chcąc przełamać ciąg myśli o DNF, spontanicznie zdecydowaliśmy się wystartować w Czech Swimrun Tour Daleśice. Zapisaliśmy się nie wiedząc niemal nic o tym starcie. Istny czeski film. Dopiero noc przed wyjazdem analizowaliśmy trasę na gpx. Wtedy też poczuliśmy, że ten start to dobry pomysł i dobry techniczny trening.

META Fot. Swimrun Poland

I tak, był to strzał w dziesiątkę. Przede wszystkim ukończyliśmy wyścig – plan minimum zrealizowany. To nie wszystko. Wywalczyliśmy piąte miejsce open i drugie w kategorii MIX. Początek i koniec trasy był dla nas ciężki. Na pierwszych odcinkach biegowych nie mogliśmy się zgrać. A to za wolno, a to za szybko, zadyszka, kolka, bolące mięśnie. A na koniec zgubiliśmy trasę – wyglądało jakby ktoś przewiesił oznaczenia – i straciliśmy około 10 minut, by wrócić na właściwy na szlak (na szczęście nikt nas nie wyprzedził z naszego dystansu 😊 ). Środkowa część dystansu była poprawna 😉 dlaczego tylko poprawna – bo wiemy co poprawić. I z tego jesteśmy najbardziej zadowoleni.

IT IS TIME FOR SWIMRUN Fot. Czech Swimrun Tour

Nie będziemy zdradzać naszych przemyśleń i rozdawać „asów” 😊 (Bardzo ciekawskich zapraszamy na jakiś wspólny trening.) Zachęcamy do wystartowania w przyszłym roku w Czechach. Nam, bardzo się spodobał ten start. Piękna, dzika i trudna technicznie trasa. Swimrunu w Dalesicach to bardzo duża ilość zmian – ponad 30 na 22 kilometrach. Niemal wszystkie zmiany zrobiliśmy bardzo płynnie. W momencie zetknięcia się z wodą pozostawały nam tylko okularki do założenia. Wyjścia z wody bardzo trudne. Skaliste, kamieniste, czasami bardzo śliskie,  po których niemal od razu trzeba się wspinać stromym zboczem. Odcinki biegowe urozmaicone. Leśne ścieżki, polne dróżki, dziki las, pokrzywy i jeżyny, kamienie, korzenie – dzika natura pod stopami. Kwintesencja swimrunu w pigułce. Według mnie był to najbardziej zbliżony do MŚ Otillo charakter trasy na jakiej startowałem. Pomimo stosunkowo krótkiej trasy organizatorzy zawarli w niej wszystko co w swimrunie najpiękniejsze. Krótkie i częste pływania sprzyjały szybciej pływającym zespołom. Krótkie i techniczne biegi sprzyjały biegaczom górskim, bo na trasie biegowej  swimrun Czech Tour w Dalesicach nie wystarczy mieć mocnych nóg. Trzeba również wykazać się umiejętnościami zbiegania i wspinania się po stromych zboczach.

Sprawne zmiany = uśmiech Fot. Swiumrun Poland

Kolejny nasz start to Swimrun Wióry. I tu niespodzianka…przepisaliśmy się z krótkiego dystansu na długi. Dłuższy dystans to więcej doświadczenia. Więcej doświadczenia to lepsze poznanie siebie i swoich słabości. A lepsze poznanie siebie to więcej radości. Czyli: dłuższy dystans = więcej radości 😊

RADOŚĆ Fot. Swimrun Poland

PS. Bardzo chciałbym podziękować moim rodzicom za wsparcie naszego startu w Czech Swimrun Tour. Nie było zbyt wielu okazji zobaczyć się podczas samego wyścigu, ale czuliśmy siłę przesyłaną dźwiękiem „dzwoneczka”.

Wojtek

Dodaj komentarz